czwartek, 20 marca 2014

Ważne info

Wiecie, że ta historia którą tu opisuje jest na wzór mojej życiowej, mam dla was ważną informację. Ja z tym chłopakiem poznałam się przez internet dzięki Love jeśli jakaś z was ma z nią kontakt, a ona próbowała poznać was z jakimś chłopakiem, znajomym to zapewniam, że jest to oszust. Proszę uważajcie, pisałam z chłopakiem rok, robił mi nadzieję, a dowiedziałam się prawdy, że jest on oszustem i chciał mnie wykończyć psychicznie, nie istnieje i ktoś się za niego podaje, proszę uważajcie jeśli macie z nią znajomości.
Jeśli możecie i wiecie, że ktoś ma z nią kontakt, rozsyłajcie to. Nie twierdzę, że ona jest oszustką, ale może poznać was z oszustem. 

czwartek, 20 lutego 2014

7. Zdjęcie

Od pewnego czasu dużo myślała, naprawdę dużo. Nie wiedziała co ze sobą zrobić, z nauką się pogarszało, Tom starał się pomagać jej w przedmiotach, z których był dobry, ale ona nie chciała się uczyć, zaprzątał ciągle jej głowę. Nie w tym sensie, że była zakochana, choć to też, ale w tym, że zastanawiała się, czy nadal ma wierzyć, kiedy to już trwa pół roku. Ostatnio wszystkie sprawy strasznie się pomieszały, nie tylko u niej. Tom wiedział już, że zostawi go jak się dowie prawdy, był o tym przekonany, nie chciał jej krzywdzić, chciał odejść jakoś, żeby jej nie zranić. Dużo myślał całymi dniami, na dodatek miał wiele zajęć, bo trwała trasa koncertowa, pełno koncertów, pełno pracy. Życie stało się ciężkie, bo kochał ją jednak. Tak.. szybko to się rozwinęło, ale długo już się znali. Nie widział jej na żywo, ale pokochał ją za charakter. Nie była dobra w pomaganiu ludzi, przyznała mu się do tego, ale jemu zawsze umiała potrafić nastrój, wspierała go we wszystkim. Była z nim zawsze, może nie fizycznie, ale na pewno psychicznie. Nie raz pokazywała jak mu na nim zależy, on robił to samo. Ona bała się mówić o tym komukolwiek, o tym, że pokochała kogoś przez internet. Przecież to nie jest normalne, myślała. Ale to nie było jej winą. Pisał jej rzeczy, które ona chciała zobaczyć, był chłopakiem o którym zawsze marzyła, już nie chodziło o wygląd. Cały czas jednak żyła w tej niepewności. Rozmawiali raz przez telefon, tylko ten raz i więcej nie. Zawsze coś wypadało, na dodatek, ona bała się o to pytać. Tom często się denerwował kiedy go podejrzewała o coś. To dlatego, że się bał, a tak naprawdę rozumiał ją. Widział jej zachowanie kiedy był zły, a wtedy ona coraz mniej pytała. 
Zbliżały się już wakacje, Eveline średnia w szkole nie była jeszcze taka najgorsza, bo w pierwszym semestrze doskonale się uczyła, w niektórych przedmiotach zeszła o ocenę niżej. Jej matka była nią lekko zawiedziona, bo widziała, że coś się z nią dzieję, tylko nie miała pojęcia co. Ostatnio rzadziej rozmawiała z córką, a zawsze miały dobre kontakty. Dziewczyna zaczęła zamykać się w sobie, wyżalała się tylko Tomowi, na dodatek tylko pisemnie. Wszyscy się o nią martwili, przyjaciółka zaczęła zauważać różne zmiany. Eveline oczy czasem były podkrążone, sińce w kącikach oczu były już normalnością od jakiegoś czasu, co świadczyło o tym, że bardzo dużo płakała. Sara nie znała prawdziwego powodu, wiedziała, że to ma związek z chłopakiem z internetu. Dla Ev to było okropne tak właściwie mieć chłopaka, który nie był przy niej, z każdym dniem ona coraz bardziej potrzebowała czyjejś bliskości, czułości. A nie miała tego. Prawdopodobnie, gdyby nie zaprzątała sobie głowy Tomem, znalazłaby chłopaka na miejscu, który codziennie by był z nią, ale na tę chwilę ona nawet nie chciała. Chciała tylko Toma, jego kochała. Pamiętała dokładnie jak sobie to napisali. Nie spodziewała się, że to tak będzie. Chciała mu dosłownie tak samo to napisać. 

T: Możesz wziąć mnie za idiotę, debila, głupka, ale kocham cię Ev, zrób z tą wiedzą co chcesz. 
E: Ja.. ciebie chyba też kocham. 
T: Wolę poczekać, żeby nie było tego "chyba".
E: Tzn. nie ma tego chyba, kocham cię, też cię kocham. 

***
Pewnego dnia wpadł jej pomysł do głowy. Zadała pytanie w internecie, co ludzie sądzą o takich znajomościach jak jej i Toma. Opisała całą sytuację i prosiła o pomoc. Jedna osoba naprawdę odmieniła jej życie. Nie wpadła na taki pomysł wcześniej, a to było oczywiste. Zwyczajnie wrzucić jego zdjęcie w wyszukiwarkę grafiki. Zrobiła to natychmiast i zamarła. Wyskoczyło jej pełno zdjęć tego samego chłopaka ze zdjęcia, które wysłał jej Tom. Ale ten chłopak miał inaczej na imię. Łzy napłynęły jej do oczu. Położyła dłoń na ustach, żeby stłumić płacz. Szlochając, próbowała jakoś złapać oddech. Nigdy nie płakała tak jak w tym momencie. Poczuła się oszukana, nie chodzi tylko o wygląd. Wiedziała już teraz, że Tom to na pewno nie Tom. To był albo jakiś starszy mężczyzna, albo co gorsze jakaś dziewczyna robiąca sobie z niej po prostu żarty. Ale nagle taka mała ratująca myśl. Komu by się chciało na to tyle czasu poświęcać? Och Ev nie rób sobie nadziei, zdarzają się tacy, pomyślała. 
Tom w tym momencie spał, nie spodziewając się w ogóle tego, że ona odkryje jego kłamstwo. Obudził go SMS. Na ekranie iPhone'a zauważył najpierw napis: Ev <3. Niżej wyświetliła się linijka wiadomości. "Długo mnie okłam...". Odblokował telefon i zaczął czytać wiadomość.

Długo mnie okłamujesz co?! Myślałeś, że jestem taka głupia i się nie dowiem? Owszem zajęło mi to trochę czasu, bo starałam się ciebie nie podejrzewać, a ty ten cały czas kłamałeś, wysłałeś mi nie swoje zdjęcie, kim ty jesteś do cholery?! Kim ty jesteś? ;(

Gitarzysta nie miał pojęcia co zrobić, chwilę myślał, wpadł w histerię. Bał się, bał się, że ją straci. Że to wszystko się teraz skończy, a tyle dla niej poświęcił. Chciał, żeby to się inaczej potoczyło. Nie wiedział co zrobić, musiał odpisać. 

T: Wiem zachowałem się jak idiota, przepraszam.
E: Ty mnie jeszcze przepraszasz? Ja się pytam, kim jesteś?! 
T: Tom Schoch znasz mnie. To ja. 
E: Czemu te zdjęcia, kurwa o co chodzi?!
T: Nie wiem, przepraszam. 
E: Wyjaśnij mi to jeśli jesteś tym za kogo się podajesz i mnie kochasz
T: Ev kocham cię. Może się jeszcze odezwę, ja muszę to przemyśleć. Muszę iść na badania. 
E: Jakie badania, co ty wymyślasz?!
T: Podejrzenia, że mam białaczkę.
E: Jasne, daruj sobie. 
T: Odezwę się może jeszcze, pa. 
E: Ty zawiniłeś i jeszcze tchórzysz ;( Ale proszę odezwij się i mi to wyjaśnij.

Zawsze mu ulegała, nie miała na to wpływu, tak się po prostu działo. Nie umiała tego wyjaśnić nawet sobie. Wiedziała, że to wygląda na to, jakby on mógł wszystko i wiedział, że ona się zgodzi, że ulegnie. Nie chciała tak, ale po prostu bała się ciągle, że go straci. 
Ciągle nie mogła się pogodzić z tym wszystkim, to był dla niej jak jakiś sen, nie wiedziała co robić, była od niego uzależniona, pisanie z nim to był nawyk, przyzwyczaiła się do tego i nie mogła inaczej, a teraz? To zniknęło, może na zawsze. Nie wiedziała czy się odezwie, czy nie. Próbowała do niego dzwonić, nie odbierał. Miał prawdopodobnie wyłączony telefon. Zawsze jak coś się działo to tak robił, co też było dziwne i to bardzo. Nie odbierał, więc napisała SMSa. Wiedziała, że może zachowuje się w pewnym sensie żałośnie, ale skoro niby ją kochał, a nie był z jej miasta, miała tą pewność, to mogła zaryzykować, aby go nie stracić. 

Pewnie sobie myślisz, jaka ze mnie idiotka, bo najpierw cię wyzywam, a później cię proszę o to, żebyś się odezwał. Więc proszę, odezwij się. Ja nie dam rady bez ciebie, chcę wiedzieć chociaż kim naprawdę jesteś ;( Kocham cię i mam naprawdę nadzieję, że ty mnie też. Zależy mi na tobie i nie chcę żebyś mnie tak traktował, ja zazwyczaj cię przepraszałam i się prosiłam, bo nie chciałam tego zniszczyć, teraz ty się chociaż raz postaraj, wiesz jaka jestem... wybaczam, szczególnie tobie. Daję ci przecież szanse, wystarczy, że porozmawiamy z kamerką, albo przyjedziesz. 

Tom długo myślał nad tym co przeczytał od niej przed chwilą i o tym jak ją okłamał, ze zdjęciem i z chorobą. Co mi przyszło w ogóle do głowy, myślał. Był zły na siebie. Może chciał, żeby się zlitowała trochę nad nim, co zwiększy jego szansę, ale teraz kiedy dała mu już szansę, on z niej nie korzysta, dlaczego? Może będzie jej lepiej bez niego. Może zapomni i będzie żyła dalej, bez niego. Znajdzie kogoś innego. Kogoś kto na nią zasługuję i kogoś kto jej nie skrzywdzi. Kogoś kto na pewno nie jest nim. W tym momencie zrezygnował, po prostu zrezygnował. I może to była najtrudniejsza decyzja w jego życiu, ale może naprawdę ją kochał i chciał po prostu jej szczęścia nawet jeśli miałaby być szczęśliwa z kimś innym. Zazdrość go zżerała na samą myśl o tym jak inny chłopak mógłby jej dotknąć, ją przytulać, całować, a ona by tamtego pokochała. Tom chciał żeby tylko jego kochała, chciał ją mieć dla siebie, ale zaprzepaścił to wszystko. Nie mógł nic zrobić. Czuł się okropnie. To wszystko, ta cała akcja stała się tak szybko. Spał sobie spokojnie, śniąc o niej, a tu nagle takie coś. Nie myślał, że kiedyś stanie się coś takiego. To trwało kilka minut, wymienili kilka zdać w SMSach i skończyło się, tak zwyczajnie, po prostu. Może powinien do niej zadzwonić? Umówić się na spotkanie, żeby poznała prawdę? Nie, lepiej nie, niech zapomni, mówił sobie w głowię. Miał tyle mieszanych myśli. Siadał, chodził po pokoju zdenerwowany i znowu siadał. Chodził w kółko. Kładł się i wstawał. Zaczął ciężej oddychać. Zaczęło mu się robić nagle słabo.

Cdn...

###
Może długością ten odcinek nie grzeszy, ale nie ma w ogóle dialogów jedynie krótkie rozmowy bohaterów, więc praktycznie wydaje się dłuższy ;D haha
Pozdrawiam ;3

poniedziałek, 3 lutego 2014

6. Rozmowy

Postanowił nie wysyłać jej tej wiadomości. Czuł, że to za szybko i wiedział, że Eveline mogłaby to źle przyjąć. Ona też miała takie samo wrażenie. Strasznie teraz płakała po kłótni z nim. Było jej strasznie ciężko, a on tego nie rozumiał. Myślała, że może na niego liczyć, jednak okazało się inaczej. Skoro mu tak na niej zależy, sądziła, że może ma tak samo, w końcu to normalne. Schowała twarz w dłoniach i podkuliła kolana. Wzięła po chwili telefon do ręki i zaczęła czytać stare rozmowy. Pierwszą, którą czytała była po miesiącu ich znajomości. 

23 kwietnia 2009
T: Wkurzony jestem. 
E: Co się stało?
T: Nieważne, moje uczucia nie są ważne.
E: Dla mnie są ważne.
T: Taa..
E: Tom czytaj co piszę, dla mnie twoje uczucia są bardzo ważne, bo ty jesteś dla mnie ważny. 
T: Ty też jesteś dla mnie ważna. 
E: Więc możesz mi powiedzieć co się dzieje, mi możesz ufać. Ufasz mi prawda?
T: Ufam, tobie najbardziej ufam. 
E: To mi powiedz. 
T: Nie będę ci tym zawracał głowy. 
E: Tom do cholery. Poświęcam ci i tak dużo czasu bo chcę tego, a ty mówisz, że nie będziesz zawracał mi głowy, ja chcę przecież żebyś mi powiedział co się dzieje. 
T: Spotkałem się z ojcem, pokłóciliśmy się, prawie mnie uderzył. 
E: Ale nie zrobił tego, nie? 
T: Nie. 
E: Przykro mi. 
T: I widzisz? Nie potrzebnie ci mówiłem. Nieważne, nie mówmy o mnie. Nie chcę cię obarczać moimi problemami. 
E: Po to jestem, żebyś mi o nich mówił. 
T: Bardzo mi na tobie zależy, wiesz?
E: Mi na tobie też, dlatego chcę wiedzieć co się dzieję w twoim życiu, 

7 lipca 2009
godz. 23:46
T: Dobranoc ;*
E: No dobranoc ;*
godz. 00.15
T: Przepraszam jeśli cię obudziłem. Wiesz tak sobie myślę. Chciałbym się w końcu zakochać, chcę żebyś to ty była moją jedyną.

E: Nikt ci nie przeszkodzi w tym, żebyś się zakochał, ja też bym chciała. 
T: Babcia zawsze mi mówiła, że kiedyś znajdę swoją księżniczkę i myślę, że ty nią jesteś. Chciałbym już się z tobą zobaczyć, przytulić cię tak mocno, powiedzieć, że cię kocham, ale wtedy żeby było to prawdziwe.
E: Może będzie, nie wiesz jak będzie. Ja dzięki tobie odkochałam się w pewnym idiocie. 
T: Wiesz głupio tak mówić, ale ja zawsze patrzyłem na wygląd dziewczyny, patrzyłem tylko na buźkę i tyłek, u ciebie jest inaczej. Nie widziałem cię naprawdę. jesteś wspaniała z charakteru a twój wygląd, to dla mnie dodatek. 
E: Ty tak samo, dużo ci zawdzięczam, bo dzięki tobie właściwie dojrzałam, zmieniłam się na lepsze, dziękuje ci. 
T: Naprawdę chciałbym cię już przytulić i nigdy nie wypuszczać, chcę żebyś była tylko moja, tylko dla mnie, chciałbym się w tobie zakochać, nawet nie wiesz jak bardzo bym tego chciał, ale jeszcze tak nie jest. 
E: Ja też chcę się zakochać w tobie, ale na to potrzeba czasu. Ja po prostu wiem, że na razie moje uczucia do ciebie nie są takie poważne jak w miłości, ale wiem, że zmieniłoby się to od razu jakbym cię zobaczyła. 
T: Już nie będę ci przeszkadzał. Idź spać Ev. Wtul się w podusie i idź spać, dobranoc <3
E: Nie chcę już spać, wolę pisać z tobą. 
T: Skarbie idź spać, zrób to dla mnie. Nie lubię chodzić spać sam, chcę z tobą. 
E: Przytul mnie jakoś telepatycznie. 
T: Robię to od przeszło kliku godzin ;*
E: Dobranoc ;*
T: Dobranoc, już nie będę ci przeszkadzał ;*

13 czerwca 2009
T: Widzisz jaki mam ładny opis? 
E: Ojej ;D moje imię, to ja też sobie zmienię.
T: Nie musisz jak nie chcesz, ja mam taki bo chcę. 
E: Ja też chcę ;p 

2 czerwca 2009
T: To oglądamy razem, nie będziesz zazdrosna? ;> 
E: Ee tam, w tych kastingach nie zawsze wszystkie są ładne.
T: No tak, ale każda chce na modelkę, więc większość będą ładne i zgrabne ;*
E: Mam to w nosie ;p
T: Akurat reklama, widzisz? Leginsy powiększające pupę, a ty narzekasz, że masz małą, kupię ci takie.
E: Ja tobie kupie, bo wiem, że masz tyłek jak orzeszek ;p 
T: Ty na pewno byś lepiej w nich wyglądała, chciałbym cię w takich zobaczyć ;> Chyba jak przyjadę to będziesz chodzić w krótkich spodenkach?
E: A co jak będę nosić długie spodnie?
T: Mmm jak dopasowane, to też ładnie ;*
E: Będę nosić krótkie pod jednym warunkiem. 
T: Jakim?
E: Będziesz chodził przy mnie bez koszulki ;p
T: Nie ;p
E: To ja będę nosić dzwony! 
T: Nie, tylko nie dzwony, zastanowię się nad tym.
E: Wiesz, latem tak gorąco, jak ty chcesz chodzić w koszulce, skoro możesz bez i przy okazji pochwalić się brzuszkiem ;>
T: Tak samo ty nóżkami ;*
E: To mamy układ, ja krótkie spodenki, ty bez koszulki. 

18 maja 2009
E: Jak będziemy oglądać jakiś film, nigdy nie oglądamy "klątwy" bo ja się jej boję.
T: Hahaha naprawdę?
E: Tak.
T: To mam pomysł.
E: Jaki?
T: Przyjadę i od razu oglądamy klątwę ;p
E: Ale ja się jej boję.
T: To ja się tobą zajmę ;*
E: Niby jak? ;>
T: Wezmę cię na kolanka, przytulę ;*
E: Ale jak będzie straszny moment i tak zobaczę wtedy.
T: To jak będzie straszny moment to ja dam buzi, ale jak już dam buzi to nie przestanę.
E: A mi to odpowiada ;*
T: A tak spytam, wiem, że głupie, bo w sumie już w takim wieku jesteś. Całowałaś się już?
E: Szczerze.. to nie.
T: Ooo a jaka odważna ;>
E: Oj tam, i co z tego. 
T: Mi to nie przeszkadza. 
E: Nie zdziw się jak mi nie wyjdzie. 
T: Ale co ma ci nie wyjść? Będziemy tyle praktykować, aż będziesz mistrzem ;> 

###
Na życzenie Kate, same rozmowy ;D Wiem, że nie ma ich wiele, ale nie przypomina mi się więcej z moich rozmów zanim leciały słowa "Kocham cię", a nie chciało mi się wymyślać nowych, na dodatek musiałam je dopasować do tej historii bo jednak czymś się to różni, bo tutaj jest Tom Kaulitz ;p 
Przypominam o moim nowym opowiadaniu o JB I only have one life and I only wanna live it with you Może zainteresuje was fabuła, już nie patrząc na to, że jest o Justinie ;) Ja akurat go kocham ;p

sobota, 1 lutego 2014

5. Telefon

Od samego rana był strasznie zdenerwowany. Nie wiedział co postanowić. Przyznać się w końcu czy nie? Ta znajomość trwała już pięć miesięcy, a oni nadal się nie widzieli. Wiedział, że Eveline się czegoś domyśli, zresztą nie mogą całe życie tak pisać i się nie spotkać. Miał pojęcie o tym, że jeśli się nie spotkają, Eveline to zakończy. Ale on tego nie chciał. W sumie zaczęło zależeć mu na niej i to strasznie. Nic między nimi nie rozgrywało się za szybko, nadal byli na etapie przyjaźni, ale on zaczynał czuć coś więcej i w sumie nie wiedział jak to jest możliwe, bo nie widział jej na żywo. Zawsze jak z nią pisał, poprawiał mu się humor, wszystko było lepsze, czuł się szczęśliwy. To było niezrozumiałe. Kiedy Bill dowiedział się o tym, zaczął martwić się o brata, że tak angażuje się w tę znajomość. Czat go totalnie pochłaniał. 

- Bill! - zestresowany Tom podszedł do brata ciężko oddychając. 

- Co się stało? 

- Co mam robić? Przyznam jej się, zostawi mnie, albo wyśmieje. Nie przyznam się, też mnie zostawi za jakiś czas, a ja nie chcę jej stracić, zależy mi na niej strasznie. Wiem co o tym sądzisz. "Nie da się zakochać przez internet". Ale nie przeżyłeś tego, więc nic nie mów o tym, powiedz tylko co ja mam zrobić? - gitarzysta nigdy nie był taki zrozpaczony. 

- Musisz się przyznać, lepiej teraz niż później, bo jeszcze za jakiś czas ta dziewczyna może to gorzej znieść, niż teraz - poradził. 

- Zerwie ze mną?

- A co wy razem jesteście? - zdziwił się młodszy bliźniak. 

- Nieoficjalnie. Dopiero jak się spotkamy, ona często piszę już o spotkaniu, boje się, nie wiem co robić. Czuję się taki zakłamany, a nie chcę być taki. Po prostu jak zacząłem kłamać to już się tak ciągnie. Bałem się przyznać, to przecież normalne, bo kto by uwierzył, że pisze z gitarzystą jej ulubionego zespołu, to by było dziwne! 

- Tom, dobra. Uspokój się. Może zrobisz tak: Umówisz się z nią na spotkanie, wszystko normalnie. A zamiast chłopaka ze zdjęcia, będziesz ty. Od razu uwierzy skoro cię zobaczy, jak jej wytłumaczysz wszystko, a jej też zależy na tobie tak samo bardzo jak tobie na niej, to ci wybaczy - stwierdził, klepiąc brata po plecach. 

- Tak myślisz?

- Tak, będzie dobrze. 
Tom przysiadł znowu przy komputerze, czekając na Eveline. 

Dziewczyna leżała na łóżku pisząc w notatniku wiadomość do Toma. "Wiem, to dziwne. Możesz wziąć mnie za głupią idiotkę, ale chyba cię kocham i nawet nie wiesz ile bym dała, żeby zobaczyć też taką wiadomość od ciebie" 

Dłonie zaczęły jej się pocić kiedy zobaczyła, że on jest na czacie. Była na statusie niewidocznym, więc nie pisał. Musiała trochę ochłonąć i wszystko przemyśleć. 

- W końcu znamy się już tyle miesięcy to chyba nic dziwnego, że go kocham.. a może? Kto normalny zakochuje się przez internet? Tylko taka idiotka jak ja! A co jeśli mnie wyśmieje? Może on robi sobie w ogóle ze mnie żarty z tym całym pisaniem.. Eh. Nie! Chyba nic nie napiszę. Może on też poczuję to samo i mi to napisze wtedy pierwszy, tak będzie lepiej, poczekam. A co jeśli nigdy mi tego nie napisze? I zostawi mnie? Nie spotkamy się pewnie... 

T: Nie ma cię księżniczko :(


Serce jej podskoczyło do gardła jak zobaczyła wiadomość. Odczekała parę minut i zrobiła się dostępna, a po kilku sekundach przyszła następna wiadomość od Toma. 


T: O jesteś jednak, wiesz jak się stęskniłem za tobą strasznie? 

E: Ja za tobą też. Co u ciebie?
T: Nic ciekawego, leże i odpoczywam. Chciałbym cię obok :(
E: Może niedługo, jak się zobaczymy ;)
T: Skarbie coś jest nie tak? 
E: Nie, czemu tak myślisz? Wszystko ok ;*;*
T: Taa jasne, nie piszę z tobą pierwszy raz. Najpierw w ogóle nie ma emotek, a jak już coś zauważę, to nagle wysyłasz, żeby to ukryć. oj kochanie. Co jest nie tak? Pokłóciłaś się z mamą, Sarą? Coś w szkole? Jakaś zła ocena?
E: Nie. Ty...
T: Przeze mnie jesteś smutna? :( Dlaczego?
E: Bo wszystko mnie wykańcza! Ta odległość! Kiedy chociaż przez telefon porozmawiamy? Chcę w końcu usłyszeć twój głos ;(

Tom wziął głęboki oddech i telefon do ręki. Chciał zadzwonić, ale bał się, że rozpozna jego głos. Próbował najpierw go trochę zmienić. Mówił ciszej, bardziej zachrypniętym głosem i uznał, że właściwie nie brzmi jak on. Trochę jak stary palacz, ale może nie pomyśli tak. 


T: Daj mi swój numer, zadzwonię teraz skarbie ;* 

E: Naprawdę?
T: Nie, na niby xd 
E: 154xxxx6964 
T: Już dzwonię ;*;*;* Nie smutaj kochanie. 

Czekała z niecierpliwością, aż w końcu na ekranie wyświetlił jej się jakiś niezapisany numer. Była pewna, że to on. Zaczęła się denerwować. Bardzo chciała z nim rozmawiać, ale się bała. Miała usłyszeć pierwszy raz głos osoby, którą jak twierdziła kocha. Nacisnęła zieloną słuchawkę i przyłożyła telefon do ucha. 


- Halo? - zadrżał jej głos. 


- I co? zadowolona? - zapytał jakby oschłym tonem. 

- Nie musisz być taki niemiły. To źle, że chciałam tylko wiedzieć? - lekko się zezłościła i westchnęła. 

- Przepraszam, źle się czuję. Dlatego też mam taki głos - wytłumaczył.

- W porządku - odparła spokojnie. Nastała chwila ciszy, oboje czuli się niezręcznie.

- Jak piszemy jakoś zawsze jest temat, dlaczego teraz nie? - spytał. Denerwował się strasznie, to miało być coś niezwykłego, a oni nie mieli o czym rozmawiać. 

- Nie wiem - odpowiedziała bardzo cicho i nieśmiało. 

- Eveline.. 

- Co?

- Nie jesteś już smutna? 

- Nie.. - mówiła niepewnie. Nadal ją męczyło to samo uczucie. Strach, że go wcale nie ma. 

- Nie wierze ci. Wiesz co ja akurat teraz mam mało pieniędzy na koncie, więc zadzwonię za jakiś czas jak doładuję, może się zorganizujemy, żeby normalnie rozmawiać - powiedział w końcu. 

- Dobrze - mruknęła. 

- Ale będziemy pisać - rozłączył się i oparł plecy o ścianę. Odetchnął, bo udawanie innego głosu było męczące. Sama myśl o tym jak ją oszukuje była męcząca strasznie. Nie chciał wcale tego. 

T: Nie powiedziałaś ani jednego miłego słówka.. 
E: Ty też nie
T: Nieważne. Dlaczego nadal jesteś smutna? 
E: Bo twój głos mi nie wystarcza, nadal nie wiem co mam myśleć. 
T: Ale o czym? Już nie rozumiem.. 
E: O tym, czy ty istniejesz...
T: Nie sądziłem, że tak pomyślisz
E: A widzisz, jednak. 
T: Czyli nie ufasz mi.
E: Ufam, ale tego nie zrozumiesz. Ufam jeśli ty to naprawdę ty. 
T: Ale twierdzisz, że nie wiesz jak jest, więc mi nie ufasz.
E: Nie zrozumiesz, pa Tom. Może do jutra.

Ze łzami w oczach zrobiła się niewidoczna, a później rozpłakała się i nie mogła się opanować. Tomowi też było strasznie przykro. Niby ją rozumiał, ale uraziło go to. Chociaż wiedział, że ją oszukuję i ona może o tym wiedzieć. Bolało go to, że ona nie może mu całkowicie ufać. Wiedział, że ją też to bolało. Chciał coś zrobić, napisać, zadzwonić? Ale musiałby się przygotować co ma mówić. Bał się, że się zatnie, albo zapomni co miał powiedzieć. Dlatego zaczął pisać na kartce. 

Eveline skarbie przepraszam. Wiesz, że jesteś dla mnie bardzo ważna. Już rozumiem, naprawdę. Ciebie to boli i mnie też boli, bo chciałbym, żebyś ufała mi całkowicie, bo to jest najważniejsze, a ja chcę być z tobą przecież. Wiem, że to bardzo dziwne i, że szybko to się stało, chociaż może niekoniecznie bo znamy się już pięć miesięcy, zdążyłem się strasznie przywiązać do ciebie, jestem uzależniony od ciebie, jesteś jak mój narkotyk, myślę tylko o tobie. I chciałbym ci powiedzieć coś. Możesz mnie wziąć za idiotę, debila, głupka, ale kocham cię, zrób z tą wiedzą co chcesz Ev.. 


###
Hmm chyba odcinek jest dłuższy niż ostatnie, ale pewnie przez to, że jest więcej rozmów, ale to chyba nie jest złe, co? Mam nadzieję, że nie będziecie zawiedzeni znowu ;p Zajęło mi trochę czasu, żeby to napisać, bo chciałam słowo w słowo z mojej historii xd i chyba się udało ;D także pozdrawiam i do kolejnego odcinka ;*

Tak w ogóle to zapraszam na moje nowe opowiadanie o JB I only have one life and I only wanna live it with you... proszę zajrzyjcie ;)

środa, 22 stycznia 2014

Info.

No niestety, wysiadam. Nie mam czasu, dużo problemów, też trochę nauki, przytłaczające życie, szczególnie ta moja historia, na której tu się opieram. Potrzebuję czasu, żeby się ogarnąć, aby znów pisać to opowiadanie. Obiecuję, że w czasie ferii, gdzie u mnie zaczynają się za półtora tygodnia, na pewno coś dodam, ale do tego czasu nic, więc przepraszam, bo długo mnie tu nie było i jeszcze kilkanaście dni nie będzie. Wybaczcie ;c
Pozdrawiam i do następnej notki ;3

sobota, 21 grudnia 2013

4. Jakby sama to przeżyła


Dwa tygodnie później


- Ev! - jego głos rozległ się po holu jej szkoły. Dziewczyna rozejrzała się, a po chwili uśmiech zagościł na jej twarzy. Wepchnęła przyjaciółce do rąk swój plecak i pobiegła w stronę bruneta. 


- Przyjechałeś - powiedziała z uśmiechem i wtuliła się w niego. 

- Przecież obiecałem. Moja mała - pocałował ją czule w czoło. 

- Nie wierzę w to, że cię widzę - łzy spłynęły jej po policzkach z radości. Bardzo się cieszyła, że jednak to wszystko prawda. Był jej przyjacielem, wiedzieli o sobie prawie wszystko, przez pisanie strasznie się zbliżyli, a teraz w końcu się spotkali. 

- Dotrzymuję słowa, wiesz przecież - spojrzał w jej oczy. 

- Skąd wiedziałeś do jakiej szkoły chodzę? - spytała podejrzliwie i zaśmiała się lekko, a on wpatrywał się w nią cały czas. Jej uśmiech był dla niego najpiękniejszy. Najpierw tylko na zdjęciach, a teraz naprawdę. 

- Powiedziałaś mi głuptasie - pstryknął ją w nos i przytulił jeszcze raz. 

~~

- Eveline wstawaj! - kobieta już któryś raz próbowała dobudzić swoją córkę, która uśmiechała się przez sen. Nastolatka otworzyła w końcu oczy i przetarła je mocno. Spojrzała na swoją mamę, widziała jak przez mgłę, była jeszcze zaspana. 

- Mamo, przecież dziś sobota - mruknęła niezadowolona dziewczyna i wtuliła znów twarz w poduszkę. 

- Wiem skarbie, ale Sara przyszła, powiedziała, że ma dla ciebie bardzo ważną wiadomość związaną z jakimś Tomem - oznajmiła. Eveline gwałtownie podniosła się z łóżka i odechciało jej się spania. - Czeka na dole - dodała. 

- Dzięki - blondynka wyszła z pokoju i zbiegła po schodach. Na końcu korytarza do drzwi wejściowych zobaczyła przyjaciółkę. - Twój wujek już wie? 

- Tak, pisze z Loitsche, czyli nie okłamał cię. To znaczy.. jest jedno "ale". Mój wujek namierzył go przez waszą pierwszą rozmowę, ale teraz od około dwóch tygodni on.. pisze z różnych miejsc, nawet z różnych krajów. To nie jest normalne, on się nie uczy? - tłumaczyła gestykulując rękoma, a Eveline patrzyła z niedowierzaniem. 

- Z różnych miejsc? Z różnych krajów? To nie ma sensu! Uczy się, przecież uczy się bo mówił, pamiętam nawet jego plan lekcji, na przykład wczoraj kończył lekcje matematyką o czternastej. Nie mógłby się tak przemieszczać, może twój wujek coś źle zrobił? - zdenerwowana złapała się za głowę. Wzięła głęboki oddech i oparła się o ścianę. Nie chciała pogodzić się z faktem, że mógł ją oszukać. 

- Ev.. wydaję mi się, że takie namierzenie kogoś jest prawdopodobnie w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach poprawne. Więc po prostu cię oszukał, przykro mi.. - objęła przyjaciółkę ramieniem. 

- Nie oszukał! Niemożliwe, on nie mógłby tego zrobić. Czy człowiek, który by tak oszukiwał, martwiłby się tak o mnie? Troszczyłby się? Pisałby mi cały czas, że chce ze mną być? 

- To może być jakiś pedofil, stary facet i zakochał się właściwie jeszcze w dziewczynce. Bo w porównaniu do niego możesz być dziewczynką, może chce cię zgwałcić. Albo to jakiś zgred, który jakoś tam jeździ po świecie z rodzicami, bo jest za brzydki, żeby chodzić do szkoły. Eh.. Eveline pomyśl. Nie zawiera się takich znajomości przez internet. Zakochasz się jeszcze w nim tak bardzo, że ciężko będzie ci się pogodzić z tym, jeśli to wszystko będzie kłamstwem. Zresztą nie sądzę, że zakochałabyś się nie widząc tej osoby, ale możecie się do siebie tak zbliżyć, że ciebie wtedy to zaboli - opowiadała tak wiarygodnie, że dopiero teraz Ev zaczęła zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę, że naprawdę może być oszukiwana i to nie na żarty. 

- Nie będę się tak angażować, ale nie zakończę jeszcze tak tego, nie mogę. Spytam go dziś o to. Przyznam mu się, że go szukałam, nie będę tego ukrywać - powiedziała swoje myśli na głos, a przyjaciółka skinęła głową. 

- Rób jak chcesz, ale proszę uważaj. Nie chcę żebyś cierpiała przez to. Nie angażuj się, bo będzie bardziej bolało. Musisz go poprosić, żeby jakoś ci udowodnił swoją tożsamość. Spotkajcie się, porozmawiajcie przez telefon, na pewno poznasz czy to młody chłopak, czy stary dziad. Porozmawiajcie z kamerką, cokolwiek. Kombinuj Ev - zaradziła i zmierzyła do wyjścia. 

- Mówisz tak jakbyś to przeżyła... - Eveline zmarszczyła brwi patrząc na przyjaciółkę stojącą w drzwiach. 

- Może przeżyłam, a nie mówiłam. Bądź na czacie to popiszemy. Trzymaj się - po powiedzeniu tego po prostu wyszła. Blondynka powoli poszła do swojego pokoju. Ciekawiło ją tajemnicze zachowanie koleżanki. Kiedy zaczęła o tym wszystkim opowiadać, brzmiało to jak jej własne przeżycia. Zaczęła przypominać sobie czy był taki czas, kiedy Sara mogła zachowywać się tak jak ona teraz, ale nie było. Wytarła jedną łzę ze swojego policzka i weszła do pokoju. 

- Tak właściwie córciu to jaki Tom? - jej mama cały czas siedziała na łóżku i czekała na powrót córki po rozmowie z koleżanką. Eveline usiadła obok mamy. 

- Kolega.. z internetu, z którym piszę już około miesiąc. Proszę nie pytaj mnie teraz o nic, mogę zostać sama? - spojrzała na kobietę, a ta uśmiechnęła się delikatnie i wyszła zamykając za sobą drzwi. 

Eveline po wyjściu mamy po prostu rozpłakała się. Darzyła Toma uczuciem różniącym się od uczuć do innych chłopaków. Mimo świadomości, że ją okłamał, ona nadal nie chciała go stracić. Zależało jej strasznie na nim. Był dla niej przyjacielem, kimś więcej też. Kiedy kilka dni temu napisał jej, że chciałby z nią być, nigdy się tak nie cieszyła. Pamiętała dokładnie to uczucie. Przez zwykłe zdanie na monitorze czuła motylki w brzuchu, uśmiechała się sama do siebie. To wszystko związane z tą znajomością było wyjątkowe, nigdy nie przeżywała czegoś takiego. Strasznie cierpiała teraz przez to, że ją oszukał. Łzy nie przestawały wylewać jej się z oczu. Lądowały na poduszce gdzie po kilku minutach zrobiła się jedna, wielka, mokra plama. Dziewczyna podniosła się z pozycji leżącej i wytarła oczy. Przypomniało jej się, że miała być na czacie. Sara chciała z nią pisać, zresztą była też umówiona z Tomem. 

- Cześć ślicznotko moja ;*

- Hej

- Ej, coś się dzieje mała? ;*

- Nie pisz tak do mnie...

- Przecież wczoraj pozwoliłaś mi tak pisać, nie przeszkadzało ci "skarbie, kochanie" a przeszkadza ci "mała"? Co się dzieje? Zrobiłem coś nie tak? 

- Nie wiesz? Wiem, że źle zrobiłam, ale jednak dzięki temu nakryłam cię na kłamstwie, bo nie piszesz do mnie z Loitsche, na początku tak, ale teraz pojawiasz się w innych krajach, w różnych miastach, mówiłeś, że się uczysz, że chodzisz do szkoły. Codziennie do innej? Myślałam, że jesteś normalny, że jednak ta znajomość w internecie będzie normalna, że jednak się spotkamy i jakoś się to ułoży bo robiłeś mi nadzieję. Zawiodłam się na tobie strasznie ;(

- Eveline skarbie przepraszam bo ta sytuacja jest bardzo skomplikowana. Sądziłem, że jeśli ci powiem to nie będziesz chciała ze mną być kiedyś jakbyśmy się spotkali, że uznasz, że to bez sensu, bo jakbym mieszkał w Loistche to nie byłoby tak źle, ale ja podróżuje z rodzicami, uczę się indywidualnie, przepraszam, że się nie przyznałem, ale myślałem, że nie będziesz chciała już ze mną pisać przez to ;( 

- Naprawdę? Nie kłamiesz? ;o 

- Mała nie okłamałbym cię, sam na twoim miejscu też bym mógł siebie sprawdzić, jesteś wrażliwą osóbką i boisz się, że mogę być kimś innym, więc mnie sprawdzasz, rozumiem. Tylko nie złość się na mnie, że cię okłamałem. Nie chciałem, nie gniewaj się. Zależy mi strasznie na tobie.. 

- Mi też na tobie zależy, dlatego się boję ;(

- Eveline nie płacz bo będę smutny. 

- Ale nie kłamiesz mnie?

- Oczywiście, że nie. Kochanie no <przytul> 

- Już nie płaczę ;)

- To nie przeszkadza ci, że piszę tak do ciebie? Kochanie, skarbie?

- Nie, lubię jak tak piszesz ;*

- Jeśli coś jeszcze jest nie tak to mów kochanie o wszystkim ;*

- Chcę się przytulić, tulę się teraz do misia :(

- Chcę być tym misiem :(

- To będziesz moim misiem, misiu ;*

Blondynka znów zaczęła się uśmiechać dzięki Tomowi. Poprawiał jej zawsze humor, a teraz kiedy jej to wyjaśnił, nie chciała już płakać. Została jej tylko jedna sprawa do wyjaśnienia. Zachowanie Sary. Pisząc z Tomem, czekała za przyjaciółką na czacie. 

- Powiedz mi o co chodzi..

- No bo.. eh

- Powiedz o co chodzi, ukrywałaś coś Sara. 

- No mówiłam, że może przeżyłam coś takiego i przeżyłam. 

- Czemu mi nie mówiłaś? 

- Nie musiałaś wiedzieć, bo niby po co. Teraz jednak nie chcę rozmawiać, przepraszam. Pa, do jutra.. 

###
Postanowiłam, że rozmowy na czacie będę przedstawiać bez żadnych opisów jak wcześniej, tylko same dialogi, bo uważam, że tak będzie lepiej po prostu i łatwiej. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny odcinek ale na pewno po nowym roku dopiero. Życzę wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku wszystkim ;*

czwartek, 5 grudnia 2013

3. "Boje się, że go nie ma."

Kolejne dni zaczynały się tak samo, jak zwykle Eveline nie była wypoczęta. Worki pod oczami, ból głowy, spała tylko sześć godzin. Znowu nie miała zrobionych zadań, nie nauczyła się na żadne sprawdziany. W kilka dni, nawet nie tydzień, wszystko zdążyło się tak zmienić, wszystko zmieniła ta znajomość, która zdecydowanie nie była dla niej dobra. Ale Ev tego nie zauważała. Nie skrywała tego, iż Tom bardzo jej się podobał. Z wyglądu jak i z charakteru. Szczególnie, że poprzedniego dnia, Tom napisał jej o tej randce, to znaczyło, że chciał się spotkać. A może zaczęli by się częściej spotykać, jeżeli by się rozdzielili to zostają rozmowy, Eveline robiła sobie nadzieję na coś. Zawsze taka była. Nigdy się nie zakochała, ale za każdym razem, kiedy pojawiał się jakiś chłopak w jej życiu, który jej się spodobał, wyobrażała sobie za wiele, mimo, że nie powinna. Ale przecież jeszcze go nie widziała. Nie powinna myśleć jak będzie. 

Kiedy już była gotowa do szkoły i umalowała się, zakrywając worki pod oczami pudrem, wyszła z domu do miejsca, gdzie zawsze umawiała się z Sarą. 

- Jezu dziewczyno, co z tobą? - zapytała zakłopotana przyjaciółka. 

- Emm.. Nic - odpowiedziała tylko mrucząc i ruszyła w stronę szkoły, a Sara za nią. 

- Coś mi się wydaję, że to wszystko przez tego Toma, powiedz mi jeśli się mylę...

- Nie przez niego, on mi poprawia humor, więc jak może to być przez niego? Po prostu mam ostatnio złe dni i w ogóle. Przejdzie mi niedługo - wytłumaczyła próbując zakończyć jej temat i Toma. 

- Ev.. martwię się o ciebie naprawdę. Masz zrobione lekcje? Bo wiesz, że jeśli znowu nie, to będzie źle.. 

- Nie mam no - mruknęła zmęczona tym wszystkim. 

- Mam pomysł. Nie idziemy do szkoły, zresztą jest piątek i mało lekcji dziś. Idziemy do mnie, nikogo nie ma. Powiesz mi o wszystkim, strasznie mizernie wyglądasz wiesz? - zatrzymała się łapiąc blondynkę za ramię. 

- Wiem - prawie wypłakała. 

- Ej, kochana. No nie płacz mi tu teraz - przytuliła mocno dziewczynę i pogłaskała ją po plecach. - Zaraz mi powiesz co się dzieję. U mnie odpiszesz sobie wszystkie zadania, żeby później baby się nie czepiały i się wygadasz, chodźmy. Żaden chłopak nie może zobaczyć takiej ślicznej dziewczyny tak zapłakanej - wzięła ją pod ramię i obie poszły. W domu blondynki znalazły się szybko, bo mieszkała bardzo blisko. Wystarczyło przejść przez park, skręcić w jedną z uliczek i już było widać jej dom. 

Wchodząc do środka zdjęły bluzy i buty, po czym poszły z plecakami do góry. Nie odzywając się na początku do siebie, Eveline odpisała wszystkie zadania. Dużo było z matematyki, ale musiała to zrobić bo i tak już podpadła pani. 

Kiedy przepisała wszystko, usiadła obok Sary na jej łóżku. Miała ochotę teraz wybuchnąć płaczem, ale jeszcze się powstrzymała. Tak właściwie nie miała pojęcia co jej jest. Czasem miała taki czas, że chciało jej się płakać od tak. Tyle, że od ostatniego czasu było jednak trochę inaczej. 

- Więc co się dzieje? Odezwij się w końcu bo ciągle siedzimy w ciszy odkąd tu przyszłyśmy - stwierdziła Sara pochylając się trochę do przodu, żeby spojrzeć na twarz przyjaciółki. 

- Sama nie wiem. Tak właściwie to chyba chodzi o to, że.. boje się.

- Czego? - dziewczyna obok zmarszczyła brwi.

- Wiesz.. Tom mi się bardzo spodobał, mówi, że przyjedzie wszystko zapowiada się bardzo fajnie i bardzo go lubię. W pewnym sensie zależy mi na nim chociaż trochę bo jednak przez pisanie dość dobrze go poznałam przez tak mało dni. Jest jak nie jeden chłopak. Przystojny, zabawny, komplementuje mnie ciągle, milutki jest, no rozumiesz. Traktujemy się już jak przyjaciele, a ja.. - zacięła się i łza spłynęła jej po policzku. To nie był powód do płaczu, znali się krótko, ale jak powiedziała, jednak jej na nim zależało, jak na przyjacielu, a była bardzo wrażliwa i nie mogła się już powstrzymać. - Boje się, że go nie ma. 

- W jakim sensie go nie ma? Że kłamie cię? Boisz się, że to jakiś stary dziad a nie młody, przystojny nastolatek, tak? 

- Dokładnie. Nawet jakby mi na nim nie zależało, ale zależy to i tak bym teraz się tak czuła. Bo głupie uczucie nie mieć świadomości z kim właściwie piszesz, nie mieć pewności kim ta osoba jest, to boli. A jeśli będę z nim dłużej pisała i się zakocham? Może tak być, jesteś moją przyjaciółką, wiesz jak szybko przywiązuje się do ludzi, za szybko. A jak oszuka mnie? Masz pojęcie jak się będę czuła? Zażenowana, zbłaźniona, okłamana, oszukana, zdradzona! To nawet może być dziewczyna, nawet z naszego miasta, z naszej szkoły, ktoś kto mnie nienawidzi. Ja piszę Tomowi wszystko, ta osoba później będzie wszystko wiedziała, a co jak wszystkim rozpowie? Będą mnie wyśmiewać w szkole, też z tego względu, że się tak nabrałam. Rozumiesz? - wytarła oczy i policzki od łez. Schowała twarz w dłoniach i jeszcze bardziej się rozpłakała. 

- Rozumiem, ale Ev nie płacz. To czemu mu o tym nie powiesz? - spytała, mając nadzieję, że podsunęła jej pomysł, który jej pomoże. Ale przecież to było oczywiste, że Eveline rozmyślała o tym wcześniej. 

- Oszalałaś? A jeśli to naprawdę on i tak dalej i mu o tym powiem to będzie miał mnie za idiotkę, bo pokazuję mu, że mu ufam, a okaże się, że jednak nie.. 

- Ok, chciałam pomóc, ale nie płacz. Musisz go namówić może do rozmowy przez telefon, albo rozmowy z kamerką. To normalne, że jak ludzie się tak poznają to chcą rozmawiać, słyszeć swoje głosy. Musisz go jakoś sprawdzić, dowiedzieć się jakie gimnazjum skończył, może będą zdjęcia absolwentów, znajdziesz go tam, to już jakiś dowód. Dziewczyno nie płacz, myśl pozytywnie i sprawdź go jakoś! - Sara wstała i kucnęła przed przyjaciółką. Spojrzała w jej zapłakane oczy. - Nie płacz Ev. 

- Bo ja nie wiem co robić. Boję się, że on może się nie podawać za siebie, a jeśli się mylę i będę chciała go sprawdzić, zacznę go wypytywać o różne rzeczy, co jak się domyśli? I wtedy będzie, że mu nie ufam, a pisze, że jest dla mnie przyjacielem. Będzie mu albo przykro, albo smutno, że tak jest. Co jak go zranię? Boję się zaryzykować i tego nie zrobić. Boję się tych obu rzeczy... 

- Dobra słuchaj. Zaczniemy może od tego, że po prostu podasz mi nick jego chatu. Mam przecież wujka, który może go znaleźć. Zobaczymy chociaż gdzie się znajduje, żeby w razie co, jakby to był ktoś stąd, to nie robił sobie z ciebie potem żartów przed wszystkimi, że się nabrałaś. Już lepiej, żeby to była osoba, której nie znasz osobiście. A najlepiej Tom, ale się okażę. Zgadzasz się? - zapytała. Sądziła, że to bardzo dobry pomysł, chociaż na jakieś początki żeby sprawdzić tego chłopaka, lub dziewczynę, ktokolwiek to był. 

- Dobrze - podciągnęła nosem. - Jego nick to tom89gibson

- Jego imię, rocznik..

- I firma gitar na których gra - dokończyła Eveline. 

- Ok, jutro zadzwonię do wujka, chociaż coś będziesz wiedziała. 

- Dziękuje - przytuliła się do Sary. 

- Nie ma za co, przecież jestem twoją przyjaciółką, nie chcę, żebyś płakała przez chłopaka, albo kogoś tam, no nie ważne. Wygadałaś się, już lepiej? - powiedziała, a blondynka kiwnęła głową. 


###
No wiem, wiem, że krótki, mało opisów, same dialogi itp. ehh. Bo wiecie ja to piszę w strasznym pośpiechu, jak już mówiłam historia z życia wzięta, przeżywałam, a właściwie ciągle przeżywam historię jak Ev, tylko, że nie uczestniczy w niej Tom Kaulitz xd I jak to piszę, to te wszystkie emocje we mnie i w ogóle, na przykład w tym odcinku pisałam wszystko szybko, bo pisałam z pamięci moją taką rozmowę z przyjaciółką. Tak po prostu samo się robi, że tu opisów nie ma, a jak nie ma opisów to odcinek krótszy. Natomiast jak już skończę pisać, to nie mam ochoty nic dopisywać bo może wszystko wtedy stracić sens i tak dalej. No cóż, ten odcinek już taki wyszedł, pisałam go pod wpływem emocji, może w płaczu, ale nie ważne. Ważne, że jest odcinek, więc proszę nie czepiajcie się za brak opisów i długość bo akurat to wiem, ale inne uwagi przyjmę ;)

środa, 13 listopada 2013

2. Randka

Oczywiście następna ich rozmowa skończyła się tak samo. Eveline znowu wstała do szkoły nie wyspana. Rano również przypomniało jej się, że nie zrobiła zadań domowych z matematyki jak i z chemii. Złapała się za głowę klnąc pod nosem ze złości na siebie. Szybko się wyszykowała do szkoły. Po umyciu się, wzięła jakieś przypadkowe ciuchy. Ciemne dżinsy i sweterek w paski miętowo kremowy. Założyła na szyję jeszcze długi, złoty naszyjnik z wąsami, małe kolczyki i była gotowa do wyjścia. Umalowała się szybko i usiadła do lekcji. Miała nadzieję, że zdąży zrobić chociaż kilka zadań. Kiedy skończyła robić chemię zadzwonił jej telefon, na wyświetlaczu było imię jej przyjaciółki. Odebrała i przyłożyła komórkę do ucha. 

- No wiem, że późno. Już wychodzę, czekaj na mnie, zaraz będę - mówiła pospiesznie. Schowała książki do szkoły i wybiegła z domu zamykając drzwi na klucz. Prawie biegła w stronę miejsca gdzie miała spotkać się z przyjaciółką. Na szczęście obie zdążyły w miarę na czas do szkoły. Bardzo przejmowała się matematyką, szczególnie, że już wczoraj sobie nagrabiła u pani, rozmawiając na lekcji. A teraz jeszcze nie miała zadania. Modliła się, żeby tylko nie wzięła jej zeszytu do sprawdzenia. 

- Poproszę zeszyty pani Schoch, Braun, Fischer, Witt - mówiła, a Eveline coraz bardziej się cieszyła, że jej się poszczęści. - I panny Wagner - dodała. Dziewczyna zrezygnowana wstała i nie podchodząc nawet do pani od razu powiedziała, że nie zrobiła zadania. Oczywiście inaczej się to nie mogło skończyć jak jedynką w dzienniku. 


Kiedy lekcja się skończyła wszyscy się spakowali i wyszli z sali, jednak nauczycielka zatrzymała blondynkę w sali. 


- Eveline co się stało? Zawsze czynnie uczestniczyłaś w lekcjach, a wczoraj rozmawiałaś, a przecież na tym nigdy cię nie przyłapałam, na żadnej lekcji, dzisiaj też nie miałaś zadania domowego. I również rozmawiałaś, bo widziałam - wytłumaczyła jej lekko zmartwionym tonem. Może wydawała się oschłą nauczycielką, ale Eveline zawsze była jedną z jej ulubionych uczennic. Nie znaczyło to, że ją faworyzowała, nie musiała. Zawsze zgłaszała się na lekcjach, miała wszystkie zadania domowe, tak samo te dodatkowe, była cicha na lekcjach. 


- Nic się nie stało proszę pani, po prostu.. tak jakoś się dzieje - usprawiedliwiła się. 


- Masz same piątki, ta jedynka tobie nie zaszkodzi, ale jeżeli znów będzie taka sytuacja, wydaje mi się, że będę musiała wtedy porozmawiać z twoją mamą, oczywiście tylko wtedy, jeżeli znów się to powtórzy, a tego chyba nie chcemy - mówiła dalej, a dziewczyna tylko przytakiwała głową. 


Po odbyciu krótkiej rozmowy z panią wyszła z sali i poszła na następną lekcje. 


Nie miała dzisiaj dużo lekcji, więc dość szybko po czterech lekcjach już była w domu. Jak zwykle od kilku ostatnich dni, nie robiąc nawet zadań domowych usiadła na łóżko i wzięła laptopa wchodząc na czat, który właściwie stawał się jej uzależnieniem. 


- Eveline! - usłyszała swoje imię z dołu. Zbiegła po drewnianych schodach do matki, która ją wołała. - Nie masz nic zadane? - zapytała podejrzliwie podając jej obiad. 


- Nie. 


- A nie masz nic do nauki? Zawsze po szkole czegoś się uczyłaś a wczoraj i przedwczoraj nic, kompletnie - zauważyła jej rodzicielka. 


- Oj mamo, wiesz chyba, że jestem rozsądna, robię pracę domowe i uczę się, może po prostu nie zauważyłaś tego, ale uczyłam się i przedwczoraj i wczoraj też - odparła wzdychając i usiadła na chwilę przy mamie. 


- Po prostu się o ciebie martwię córeczko, wiesz o tym. Jesteś ambitna, chcesz iść na studia medyczne więc musisz się uczyć, a ja chcę cię w tym wspierać i ci pomagać, więc się pytam - pogłaskała córkę po plecach mówiąc zatroskanym tonem jak zawsze. 


- Uczę się i nie musisz się martwić - powiedziała dziewczyna biorąc talerz i poszła z powrotem do góry z lekkim oburzeniem. Nie była oczywiście zła na mamę, ale uważała, że za bardzo się martwi, to było przecież jej życie i nie powinna się, aż tak mieszać. 


Z laptopem na kolanach zjadła obiad, po czym odłożyła talerz gdzieś obok na łóżku. Jak zwykle uśmiechała się do monitora tak bez powodu, wystarczył jeden komplement od Toma, a ona potrafiła śmiać się do ściany. To było dla niej kiedyś nierealne, żeby takie pisanie z kimś wprawiało ją w tyle różnych emocji. Przecież nie widzi tej osoby, widzi tylko zwyczajne literki, a to już sprawia jej tyle radości, od tak. Niektórzy by mogli tego nie zrozumieć, sama tego kiedyś nie rozumiała. Te rozmowy wszystkie z Tomem były zwyczajne, jak z kumplem, nic takiego nadzwyczajnego nie pisali, tylko się poznawali, a oboje przed monitorami uśmiechali się i pewnie dla innych mogło wyglądać to dziwnie jak na nich patrzyli. Bill ostatnio zaczął przyglądać się bratu, ponieważ był dziwny, nie w złym znaczeniu, zaczął chodzić uśmiechnięty, a wcześniej nie zawsze tak było. W ogóle prawie przestał myśleć o sławie a fakt, że za 6 dni jadą w trasę gdzieś przepadł. Młodszy brat musiał mu codziennie przypominać o wyjeździe. Gitarzysta nawet nie zaczął się w części pakować, kompletnie nic nie zrobił związanego z najbliższym wyjazdem, który nie był taki krótki. Taka trasa koncertowa zazwyczaj trwa przecież kilka miesięcy, a nie kilka dni. 


Była już dokładnie jedenasta wieczorem, a Tom z Eveline pisali i nie zamierzali na razie przestawać. 


- Nie chce Ci się jeszcze spać? - napisał lekko zmartwiony, bo dobrze wiedział, że dziewczyna ma jutro szkołę, nie na wczesną godzinę, a jest już późno, zresztą wiedział, że ostatnio chodziła późno spać, a on się tym przejmował. 


- Nie, nie chcę mi się ;) a Tobie? 


- Nie, ja mam jutro na 12 do szkoły, zdążę się wyspać, a Ty z tego co mi pisałaś wcześniej to jutro masz na 8 - w ogóle nie szedł do szkoły, ale musiał ukryć ten fakt, bo co innego robi w tym czasie? Nie uczy się, robi muzykę, niedługo jedzie w trasę, bo jest gitarzystą Tokio Hotel, ale kto poznany przez internet by mu uwierzył, szczególnie teraz ona kiedy już się trochę poznali. 


- Tak, ale dam radę ;*


- O buzi ;) Często mi wysyłasz buziaki, chyba całuśnik z ciebie haha ;D 


- Moooooże, a to źle ;>


- Nie, nic takiego nie powiedziałam - i po raz kolejny zaśmiała się cicho do monitora kiedy z nim pisała. Jakby czuła jakąś magię w powietrzu, a przecież znali się tak krótko, to było coś wyjątkowego bo ona, zresztą tak jak i on, nigdy nie mieli z kimś innym takiego kontaktu. Nigdy nie szukali znajomych w internecie, a to tak nagle się stało i akurat na siebie trafili, świetnie im się pisało razem, mieli wiele tematów. Potrafili rozmawiać o wszystkim, szczególnie o jedzeniu, oboje uwielbiali jeść. 


- Hmm, a mam pytanie. Mogę ci je zadać? 


- Czemu mi się pytasz czy możesz spytać, wiesz, że możesz pytać o wszystko ;) 


- Nie wiem kiedy się spotkamy, ale kiedyś na pewno. Pójdziemy wtedy na jakąś randkę? ;> - zaproponował lekko się denerwując. Nie wiedział co było powodem tego. Gdyby stała właśnie przed tym, wyglądałoby to inaczej, nie musiałby niecierpliwie czekać na odpowiedz, a teraz musiał. Najpierw widniał napis "Ev pisze..." a po chwili znikał. Jakby chciała się zgodzić, a po chwili by rezygnowała. Ale przecież to nie było nic takiego. 

- Czemu nie, zdążymy się poznać do tego czasu, może być miło przecież ;) - odpisała z uśmiechem, choć trochę zastanawiała się nad tą odpowiedzią. 


- A lubisz mnie chociaż troszkę? :(

- Uwielbiam ;D A tak w ogóle to też mam pytanie... Dasz mi jeszcze jedno swoje zdjęcie? Chciałabym cię zobaczyć na innym zdjęciu, bo na jednym to nie wiem całkiem jak wyglądasz ;) 

Lekko się spiął i zacisnął dłonie w pięści na klawiaturze. Wpadł w zakłopotanie, bo przecież nie miał więcej zdjęć tamtego chłopaka, którego jej wysłał poprzednim razem. Nie miał pojęcia co teraz zrobić. Mógłby znowu poszukać w internecie, ale oczywiście, że zajmie mu to wiele czasu zanim znajdzie kogoś prawie identycznego, albo chociaż podobnego. 

- Ev.. ale ja nie mam żadnego zdjęcia, naprawdę. Chłopcy nie lubią sobie robić zdjęć :/ Przepraszam ;*

- To zrób sobie jakieś, proooszę, tak ładnie cię proszę ;)

- Uśmieszkiem mnie nie przekonasz - jednak on się uśmiechnął lekko, widząc, że zależy jej na tym. 

- A takim buzi? ;* 

- Nie e - zaśmiał się, ale i tak nie miał zamiaru wysyłać jej jakichś zdjęć. 

- Jeszcze cię jakoś przekonam, ale to jutro, bo strasznie chcę mi się już spać.. :( - oczy jej się same zamykały i ziewała bez przerwy. 

- Trzeba było wcześniej mówić, bym cię nie trzymał tyle. To idź spać Ev, dobranoc ;* 

- Pa ;) - zamknęła laptopa, a jej głowa automatycznie po prostu opadła na poduszkę.

###

Proszę tylko nie bijcie xD Wiem, że krótki i to bardzo, przepraszam ;) Ale nie mam czasu, a chciałam już dodać jakiś nowy odcinek. Wiem też, że nie ma tu nic ciekawego i to jak pisze to też nie jest zachwycające, ale nic nie poradzę, bo nie piszę długo opowiadań i jeszcze się tego uczę, żeby dojść do perfekcji, chociaż sądzę, że to i tak nigdy nie nastąpi xd Ale staram się ;)
Pozdrawiam i do kolejnego odcinka ;*

czwartek, 31 października 2013

1. Koleżanka

Po prawie całej nocy pisania z Tomem, ciężko jej było wstać rano do szkoły. Myślała o nim trochę, bo miło im się pisało te wiele godzin. Zdążyła go dość dobrze poznać. Napisał jej na przykład ile ma dokładnie wzrostu, ale też jaki jest w stosunku do swoich przyjaciół, szanował też dziewczyny, ale nigdy żadnej nie miał, nie wyklucza to jednak faktu, że nie miał z nimi dość bliskiego kontaktu, starał jej się opisać również swój wygląd. Wyobraziła go sobie jako przystojnego bruneta, z niebieskimi oczami, dobrze zbudowanego oczywiście, włosy krótkie, ale nie całkiem. Jednak dalej była ciekawa jego dokładnego wyglądu bo przecież nie miała jeszcze zdjęcia i pewności jak wygląda, na razie tylko jej to opisał.

Podniosła się z jednoosobowego łóżka, które stało w rogu jej pokoju przy oknie i ścianie. Gołymi stopami zmierzyła powoli po zielonym, miękkim dywanie do szafy. Wyjęła białą bluzkę na ramkach z napisem "rock star", sięgnęła po zwyczajne, ciemne dżinsy i czarną bluzę. Nie zapomniała również o biżuterii, którą uwielbiała nosić. Z małego wieszaczka wzięła złoty, długi naszyjnik i z pudełeczka małe kolczyki. Wzięła wszystko w rękę i poszła do własnej łazienki. Bardzo cieszyła się z tego, do teraz, że ma własną łazienkę. Wzięła szybko prysznic. Dużo razy dziennie się myła, była "czyściochem". Później ubrała się, umyła zęby i umalowała lekko rzęsy, zrobiła kreski eyelinerem i nałożyła trochę błyszczyku na usta. Spojrzała w lustro i uznała, że jest gotowa. Pościeliła jeszcze łóżko i wzięła plecak po czym przełożyła go przez ramię i wyszła z pokoju. 

W domu była sama, bo rodzice już dawno wyszli do pracy. Zamknęła drzwi wejściowe i ruszyła do szkoły. Po drodze wstąpiła do sklepu, kupiła sobie tam batona czekoladowego i drożdżówkę, bo nie jadła śniadania. Zjadła szybko i akurat dotarła do szkoły kiedy był dzwonek. 

Pod klasą stała już jej przyjaciółka Sara. Chodziły razem do klasy od podstawówki, ale znały się już od piaskownicy. Kiedyś były sąsiadkami, ale Eveline musiała się przeprowadzić, jednak trafiły razem do klasy i dalej się przyjaźniły. 

Siedząc na lekcji, dziewczyna opowiadała przyjaciółce o jej nowym znajomym. 

- Naprawdę nie lepiej mieć znajomych na miejscu? Tylko w internecie szukasz? - zapytała ją. Cieszyła się z tego wszystkiego, bo widać było, że jej przyjaciółka bardzo lubiła Toma, opowiadała jej o nim z wielkim entuzjazmem i radością.

- Ale to on do mnie napisał, jest bardzo fajny, no wiesz.. nie mogłam go spławić, naprawdę jest milutki - uśmiechnęła się szeroko. 

- Wagner! - nauczycielka zauważyła, że dziewczyna w ogóle nie uczestniczy w lekcji. - Ty Schoch też! Już do tablicy - nakazała. Dziewczyny zrezygnowane wstały z podręcznikami w rękach i stanęły obie przed tablicą. - Migiem.. Liczcie. Zadanie trzecie ze strony sto dwudziestej - powiedziała. - Ty Eveline pierwszy przykład, a Sara drugi.

Obie blondynki akurat dobrze radziły sobie z matematyką, wiec szybko i łatwo udało im się rozwiązać to zadanie. 

- Udało wam się akurat, ale mam nadzieję, że więcej razy się taka sytuacja nie powtórzy, ja nie toleruje żadnych rozmów, szeptów na lekcji moje panie - mówiła srogo, patrząc to na jedną, to na drugą. - Siadajcie i więcej nie rozmawiać bo bez gadania wstawię wam oceny - zagroziła. Nastolatki tylko skinęły pokornie głowami i usiadły z powrotem na miejsca. Nie były typem tych uczniów co się sprzeciwiają nauczycielom, one wiedziały, że trzeba ich szanować i nie kłóciły się więcej, bo przecież i tak to nie miało sensu. Mogło to jeszcze pogorszyć sytuację i skończyć się negatywną uwagą w dzienniku. Przez resztę lekcji nie odezwały się ani słowem do siebie, tylko rozwiązywały grzecznie zadania i słuchały pani Shepherd. 

Kiedy skończyła lekcje, dokładnie o wpół do czwartej, od razu poszła jak najszybciej do domu. Miała nadzieję, że Tom już będzie na czacie i będzie mogła z nim popisać, znów tak jak wczoraj i dzisiaj w nocy. Rzuciła plecak na ziemię, zapominając w ogóle o zadaniach domowych i otworzyła laptopa siadając na łóżku. Jak się okazało Tom był dostępny, więc od razu do niego napisała, witając się miło. 

- O ile dobrze pamiętam miałeś mi wysłać dziś zdjęcie ;D - przypomniała po kilku minutach pisania, bo później pewnie by zapomniała. 

- Aaa no tak, już ci wysyłam, ale nie śmiej się ok? 

- A co aż tak źle wyglądasz? ;> Nie wydaje mi się, dalej. Wysyłaj! ;D - nalegała. Wiedziała, że i tak za chwilę i jej wyśle. 

- Eh.. no dobra ;) - wysłał jej plik, który od razu przyjęła. Nie wiedziała czego się spodziewać, serce biło jej jak szalone, nie wiedziała dlaczego, tak bardzo była podekscytowana tym wszystkim. Czekała niecierpliwie, aż się całe załaduje. Wydawało jej się jakby ta chwila dłużyła się wieki. W końcu przesyłanie zakończyło się, a ona otworzyła plik z jego zdjęciem. Zobaczyła go.. Nie spodziewała się kompletnie czegoś takiego. Nagle ogarnęła ją ogromna radość. Na jej ekranie był przystojny chłopak, brązowe włosy jednak trochę dłuższe niż myślała, ułożone z grzywką na bok, która dosięgała do jego brwi, a nawet trochę niżej. Jego oczy były w wyjątkowym niebieskim odcieniu, dość jasnym. Jednak ładnie to się komponowało z jego ciemnymi włosami. Miał piękny, szeroki uśmiech, białe i proste zęby, jego usta takie, że na chwile przez myśl jej przeszło jakby to było się z nim całować. Nie było widać jego postury, ale można było się domyślić, że jest umięśniony po jego bardzo szerokich barkach i dużych ramionach, jednak nie za bardzo, był idealnie zbudowany. Aż z westchnieniem opadła na łóżko wpatrując się w jego zdjęcie. - Halo jesteś tam? - nagle przyszła wiadomość.

- Tak, tak. Jestem, przepraszam ;)

- I co? Aż tak źle, że chyba prawie ekran ci pękł, a Ty byś  prawie zawału dostała z szoku... ;/ Prawda? - zapytał ją. Czuł się nieszczerze wobec niej, ale uważał, że nie ma innego wyboru. 

- Żartujesz sobie? Jesteś... głupio mi tak pisać, ale nieziemsko przystojny! ;* - wyznała szczerze zachwycona nim cały czas. 

- Haha, taa, chciałbym ;D A w zamian mogę jakieś Twoje? - nie mógł ukryć faktu, że podobała mu się, bo była bardzo ładna z tego co widział na tym jednym zdjęciu, które wyświetlało się za każdym razem, gdy do niej pisał. 

- OK, postaram się jakieś znaleźć, ale mogę trochę później? Przypomnisz mi najwyżej ;) - zaproponowała, naprawdę nie chciało jej się teraz szukać jakichś zdjęć. Miała tyle tych folderów w swoim komputerze, różnych. 

- No dobrze :( Ale ja będę pamiętał, przypomnę na pewno! - zagwarantował. 

Bill wchodząc do pokoju dostrzegł swojego brata siedzącego przy biurku z uśmiechem na twarzy. Zaciekawił się lekko, co takiego się dzieje. 

- Ej.. Z czego się tak cieszysz? - zapytał więc go, a on nawet nie oderwał wzroku od monitora. 

- Y.. nie ważne - mruknął tylko gitarzysta i wrócił od razu do rozmowy z dziewczyna. 

- Oj bratu możesz powiedzieć - szturchnął go w ramię spoglądając na jego laptopa. - Hmm ładna jakaś - stwierdził zauważając jej zdjęcie w awatarze. - Kto to tak w ogóle? 

- Koleżanka - odpowiedział tylko. 

- Widzę, że bardzo rozmowny jesteś - mruknął trochę niezadowolony Bill. Spojrzał tylko na bliźniaka, który jakoś się niczym nie przejmował, pokiwał głową z dezaprobatą i wyszedł z jego sypialni. - A tylko pamiętaj, że już jutro w trasę jedziemy braciszku.. - wrócił się na moment. 

- Pamiętam, pamiętam. Możesz już iść? - nie wiedział czemu, po prostu w tym momencie jego brat strasznie go irytował. Nie mógł skupić się kompletnie na tym co pisze, a również na tym jak czytał co ona mu pisała. 

- Dobra, skoro tak nie lubisz mojego towarzystwa - udał rozpacz i smutek po czym wyszedł trzaskając lekko drzwiami, a huk umocnił na dodatek przeciąg w pokoju Toma. W tym momencie przypomniało mu się, że okno było otwarte, a on przecież siedzi w samych krótkich spodenkach, bez koszulki i nawet nie poczuł, że marznie, a miał gęsią skórkę na ciele. Wstał szybko i poszedł zamknąć okno po czym wziął laptopa do ręki i zamiast siedzieć dalej przy biurku położył się w ciepłym łóżku dalej prowadząc rozmowę z Eveline. 

- Brr... ale zimno, chodź mnie ogrzej jakoś ;D - napisał od razu z uśmiechem na twarzy. 

- To się ubierz jak ci tak zimno, ja nie przyjdę bo za daleko - odpisała. Rzeczywiście mieli jednak bardzo daleko od siebie. 

- A gdzie tak w ogóle mieszkasz hm? ;> 

- W Stuttgart - odpisała. On wpisał miasto w mapy i sprawdził trasę z Loitsche, tak z ciekawości. Przeraził się lekko widząc czas jazdy. 

- Samochodem mam do ciebie pięć i pół godziny :( 

- Specjalnie sprawdzałeś? ;D - zaśmiała się lekko pod nosem również sprawdzając to samo, żeby się upewnić czy pisze prawdę. 

- No tak ;) A wracając wcześniej.. to nie chcę mi się ubierać ;D Nie lubię leżeć w ciuchach - oświadczył zgodnie z prawdą. Leżał już pod kołdrą i teraz myśląc o tym jak mu zimno, to było mu jeszcze bardziej chłodno. 

- Czyli mam rozumieć po tym co napisałeś, że leżysz nago? Haha - znowu się zaśmiała. Oczywiście wiedziała, że nie miał tego na myśli. 

- Nie ;D A co, wtedy byś przyszła? ;-)

- Nie ma mowy ;p

Cdn...


###


Mógłby być dłuższy, ale tak jakoś wyszło. Mam nadzieję, że nie jest aż tak źle i pojawią się komentarze ;D 
Pozdrawiam ;*